statki-zdobione-zlotem

Od najdawniejszych czasów ludzie upiększali przedmioty codziennego użytku. Reguła ta obowiązywała również budowniczych statków, gdzie od jabłka masztu po ster, wszystko było zdobione. Dzięki zachowanym dokumentom wiadomo, że większość znanych rzeźbiarzy kończyła szkoły morskie. Oprócz rzeźbiarzy w pracach dekoratorskich uczestniczyli także malarze. Kiedy statek był już gotowy, portrecista, czyli jeden z malarzy pracujących w każdym porcie, uwieczniał go na płótnie. Obrazy takie, wykonywane we wszystkich portach świata, dostarczają dziś informacji o wszystkich, nawet bardzo skromnych statkach budowanych w tamtych czasach. Naszą wiedzę uzupełniają także makiety, wierne w każdym najdrobniejszym detalu. W szkołach kształcących przyszłych oficerów używano ich jako pomocy naukowych.

Nadmierna ilość ozdób przeciążała statek, zmniejszając jego stateczność. Od połowy XVIII w. wszelkie zdobienia stały się więc skromniejsze, a na początku XIX w. zaniechano ich zupełnie. A jednak marynarze niechętnie z nich rezygnowali. Wierzyli, że zapewniają im one opieke istot nadprzyrodzonych. Ich twórcy często zresztą wykorzystywali motywy biblijne lub mitologiczne. Barwne, bogate i złocone ozdoby miały nie tylko charakter religijny czy estetyczny. powinny były zrobić wrażenie na wrogu w myśl starej zasady mówiącej, iż „kto jest bogaty, ten jest silny”.